Przypomnij sobie schemat z poprzedniego wykładu:
Relacja materiał ↔ umysł zapośredniczona przez zmysły i układ nerwowy.
Wykład 03 skupia się na wierzchołku trójkąta — i na pytaniu, czy możemy go w ogóle pomyśleć.
Metodyczne wątpienie: odrzucam wszystko, w co można wątpić. Jedyna pewność: cogito ergo sum — „myślę, więc jestem". Droga do bytu absolutnego wiedzie przez doświadczenie własnej kruchości i skończoności. Część dzieł trafiła po śmierci na indeks ksiąg zakazanych przez Kościół (zbyt radykalny racjonalizm).
Tekst Filozofia w tragicznej epoce Greków — rehabilitacja presokratyków. Nietzsche pokazuje, że ich „naiwne" tezy (woda, ogień, powietrze jako zasada wszech rzeczy) nie są błędem, lecz próbą symbolicznego uchwycenia jedności rzeczywistości.
Nauka wyparła dawne metafizyki (Tales, Heraklit, atomiści). Ale czy można z tego wyciągnąć wniosek, że metafizyka jest w ogóle bezużyteczna? Jaspers broni jej w nowy sposób — przez pojęcie Ogarniającego.
Czysty realizm [...] pokrywa się z czystym idealizmem... Solipsyzm kurczy się do bezwymiarowego punktu, a pozostaje przyporządkowana mu rzeczywistość. Ja pojawia się w filozofii przez to, że świat jest moim światem. Ja filozoficzne to nie jest ani człowiek, ani ludzkie ciało, ani ludzka dusza, którą zajmuje się psychologia, lecz podmiot metafizyczny — granica, nie część świata.
Podobnie jak oko jest warunkiem i granicą pola widzenia (samo nie pojawia się w tym polu) — tak podmiot jest warunkiem i granicą całego doświadczenia. Bez oka — brak pola widzenia. Bez podmiotu — brak przedmiotu. Ale oko nie widzi siebie w polu widzenia.
„Nie ma przedmiotu bez podmiotu, ani podmiotu bez przedmiotu." — każde doświadczenie zakłada rozróżnienie na tego, kto poznaje, i to, co jest poznawane.
Całe życie świadome przebiega w tym rozszczepieniu. Nie możemy stanąć poza nim i zobaczyć go „z zewnątrz".
Jeśli całe myślenie przebiega w rozszczepieniu podmiot–przedmiot, to co je warunkuje? Co jest ich wspólnym podłożem? — to właśnie Ogarniające (das Umgreifende).
Ogarniające przejawia się w rozszczepieniu — samo pozostając w tle, nigdy nie stając się przedmiotem.
Byt jako taki oczywiście nie może być przedmiotem. Wszystko co stanowi dla mnie przedmiot wynurza się z Ogarniającego, z którego i ja sam wyodrębniam się jako podmiot. Przedmiot jest bytem określonym ze względu na podmiot. Dla mojej świadomości Ogarniające pozostaje w mroku. Mogą je rozjaśnić tylko przedmioty. [...] Samo-Ogarniające nigdy nie staje się przedmiotem, natomiast przejawia się w rozszczepieniu na ja i przedmiot. Ono samo pozostaje tłem bez końca rozjaśniającym się zjawiska — pozostaje zawsze Ogarniającym.
Rzeczywistość we wszystkich wymiarach nie jest ani podmiotem, ani przedmiotem — jest tym, w czym i podmiot, i przedmiot się wyłaniają.
Jaspers: „Ogarniające pomyślane jako sam byt nosi miano transcendencji — Boga i świata." Bóg jest pewnym momentem Ogarniającego, nie jego synonimem.
Jako to, czym jesteśmy sami: istnienie, świadomość w ogóle, duch, egzystencja.
Dlaczego Tales, Heraklit i inni mówili, że arche (zasada wszech rzeczy) to woda / ogień / powietrze? Czy to naiwność?
Na pozór grecka filozofia zaczyna się od pewnego niedorzecznego pomysłu, od tezy, że woda jest źródłem i łonem wszelkich rzeczy. Czy naprawdę trzeba się tu zatrzymywać i brać sprawę serio? Tak, z trzech powodów. Po pierwsze, teza ta mówi coś o źródle rzeczy. Po wtóre, czyni to bez obrazów i baśni. Po trzecie wreszcie zawiera choć pod inną postacią myśl, że wszystko jest jedno.
Dawne metafizyki — woda, ogień, powietrze — to nie naiwna „wiedza przedmiotowa" lecz szyfry bytu: próby wyrażenia Ogarniającego w języku symbolicznym. Błędna była późniejsza interpretacja, która brała je dosłownie jako stwierdzenia o materialnym składniku rzeczywistości. Sama intuicja — że wszystko jest jednem, że istnieje jedna zasada — jest filozoficznie wartościowa.
Filozofia w tragicznej epoce Greków pokazuje, że greccy filozofowie przed Sokratesem nie byli „raczkującymi dziećmi filozofii", lecz myślicielami, którzy intuicyjnie dostrzegli problem jedności bytu — to samo, co Jaspers nazywa Ogarniającym.
Metafizyka nie jest bezsensowna — jest próbą dotarcia do tego, co warunkuje całe doświadczenie. Jest to przedsięwzięcie z definicji niemożliwe do zwieńczenia (Ogarniające nigdy nie staje się przedmiotem), ale niezbędne jako postawa filozoficzna.
Możemy myśleć o Ogarniającym tylko pośrednio — przez rozjaśnianie podmiotów i przedmiotów, które w nim się wyłaniają.
Jaspers: przez myślenie obrazowe, symboliczne możemy wskazać na Ogarniające — stąd wartość mitów, sztuki, religii.
Nauka bada przedmioty. Filozofia pyta o warunek bycia w ogóle — o to, co rozszczepienie podmiot–przedmiot czyni możliwym.
Granica świata, nie jego część. Tak jak oko nie jest w polu widzenia, choć jest jego warunkiem.
Struktura każdego świadomego aktu. Nie można stanąć poza nim — myśląc, zawsze już w nim tkwimy.
To, co warunkuje rozszczepienie. Przejawia się w nim, ale samo pozostaje „tłem". Nosi miano transcendencji / Boga / bytu w całości.
Wielkie metafizyki przeszłości jako symboliczne próby wyrażenia Ogarniającego — nie błędy, lecz wskazania poza to, co przedmiotowe.